- Krótka charakterystyka zespołu WA-DA-DA -

Zanim nastąpiła roczna przerwa Dominik wraz z Moniką Wolańską odwalili kawał dobrej roboty dla dzieciaków,
pracując w szkole muzycznej "YAMAHA", dając kilkaset koncertów oraz przygotowując serię audycji muzycznych,
które wśród najmłodszych cieszyły się ogromnym powodzeniem. Do 2004r. muzycy odpoczywali
- od występów, nie od grania :) Każdy z nich realizował w tym czasie swoje plany niekoniecznie związane z muzyką :]
Po niemal rocznych wakacjach zespół zagrał w styczniu, a zaraz potem w lutym 2004 roku - w Rzeszowie.
W Mielcu Pojawił się 30kwietnia wraz z THCulture.
Ponownie pokazali się w listopadzie i znowu półroczna przerwa na szlifowanie umiejętności,
poszukiwanie doskonałego brzmienia i... zbieranie nowej ekipy.
Zimą 2004 roku skład zespołu zasilił Piotrek Pomianek, który od kilku lat zgłębia tajniki gry na djembe i conga,
tyle ze teraz możemy być tego świadkami :) Kilka tygodni później WA-DA-DA liczyła już 6 osób,
a to za sprawą Jacka "Faji" Bartosiewicza, który w zespole obsługuje wszystko za wyjątkiem bębnów.
Na koncert w nowym składzie trzeba było czekać az do czerwca 2005 roku, ale ci, którzy tam byli wiedza ze było warto.
Nie wiem kiedy, jeżeli w ogóle "Reaktor sztuki" wypełniła taka energia :)
Potem przyszły wakacje i WA-DA-DA pojechała nad morze. Wystąpili w Koszalinie na "Święcie Wody".
Dominik miał okazję częściej odwiedzać Bałtyk z racji grania na imprezach organizowanych przez Redsa.
Początkiem sierpnia można ich było zobaczyć nad Soliną, a końcem miesiąca na rzeszowskim rynku,
gdzie czarowali publikę w ramach Dni Brazylijskich. We wrześniu dostali zaproszenie na Festival Didgeridoo.
Oprócz koncertowania, w ramach warsztatów, udzielili uczestnikom kilku wskazówek jak zapanować nad bębnami :].
Jesienią 2005 roku do zespołu dołączył saksofonista- Władek Wiater,
a od lutego 2006r. szeregi WA-DA-DA zasiliła wokalistka Barbara Mikulska.
Po raz pierwszy w 7 osobowym składzie pojawili się na comiesięcznym koncertowaniu w Alchemii.
W grudniu do tej knajpy ściągnęli masę ludzi wspierani przez uczestników warsztatów tańca afrykańskiego.
Ostatnio można ich było usłyszeć w jazz klubie "Gramofon" i bez obrazy,
ale dobrze, ze się pojawili bo nareszcie klienci pubu mogli się zabawić :)
Tych, którzy nie zetknęli się jeszcze z muzyką WA-DA-DA zachęcam do przesłuchania numerków pilotowych z ich stronki.
Zespół otwarty na nowe inspiracje poszukuje nowych brzmień, wnikając przy tym w schematy i znaczenia rytmiczno-etniczne.
Ich muzyka jest owocem romansu między afrykańska djembe i kubańskimi congami, który zrodził się na gruncie lubeńskiego folku.
Polecam skosztowanie tego owocu... :]

( przygotowała Kasia Zając )

[ powrót ]